Co się zmieniło względem starego Endurace
Najważniejsza rzecz: zmieniła się filozofia roweru. Stary Endurace był komfortowy i miał geometrię relaksowaną. Nowy ma stack i reach taki sam jak Aeroad – czyli to rower do ścigania, tylko z większym prześwitem pod oponę.
- Prześwit na opony do 35 mm – konkretnie pod bruki, błoto i klasyki wiosenne. Dla amatora oznacza to, że na ten sam rower wsadzisz opony do szosy 28 mm i do gravelu lite 35 mm.
- Aerodynamika prawie jak Aeroad – 205 W oporu przy 45 km/h według Canyona. Tylko 1 W więcej niż czysty rower aero. W praktyce: na płaskim odczujesz to po godzinie jazdy w grupie.
- Sztywniejsza główka ramy o 10% – Canyon użył droższych włókien T1100 i pitch-based YS80. Przy mocnym pedałowaniu z siodła rower nie skręca się jak makaron.
- Waga 7,5 kg w rozmiarze S w topowej wersji. To bardzo lekko jak na rower, który spokojnie pojedzie po szutrze.
Cena i konkurencja
Polskich cen jeszcze nie ma na canyon.com/pl w momencie pisania – Canyon zwykle podaje je w euro i przelicza. Bazując na cenie 8 999 €:
- Canyon Endurace CFR Dura-Ace Di2 – ok. 38 900 zł
- Canyon Endurace CFR SRAM Red AXS – ok. 38 900 zł
- Trek Domane SLR 9 – około 52 000 zł (droższy, podobna filozofia)
- Specialized Roubaix SL8 S-Works – około 55 000 zł
Canyon dalej trzyma się modelu prosto-od-producenta i cenowo bije konkurencję o łokieć.
Dla kogo to ma sens
Jeśli ścigasz się amatorsko na szosie i marzysz o jednym rowerze do wszystkiego – od kryterium po Mazury z dziurami – to ten Endurace jest mocnym kandydatem. Jeśli szukasz komfortowego roweru na dłuższe wycieczki, na którym jedziesz wyprostowany – tego już tu nie znajdziesz. Canyon zrobił z Endurace rower wyścigowy, kropka.
Dwa tygodnie po premierze Canyon wypuścił też tańsze Endurace CF SLX i CF z bardziej komfortową geometrią. To bardziej rozsądny wybór dla amatora, który nie ściga się co tydzień.
Rower znajdziecie oczywiście na stronie Canyona

©kramon




